Vademecum dla odbiorców początkujących, czyli dla każdego z nas
Mariola Juszczuk
Konkurencja w sektorze energii elektrycznej i gazu.
W zakresie swobody zakupu energii elektrycznej i gazu wszyscy jesteśmy odbiorcami początkującymi. Inne kraje europejskie wyprzedziły nas i na tym polu. Ale dziś, również my, Polacy, mamy szanse pójść w ich ślady i skorzystać z dobrodziejstw konkurencji. Trzeba przyznać, że mamy tu już sporo pozytywnych doświadczeń. Wystarczy spojrzeć na bogactwo ofert sprzedaży samochodów, swobodę wyboru banku, możliwość zakupu mieszkania, indywidualizację tary
Zmieniamy nawyki
Za sprawą Komisji Europejskiej, jej polityki gospodarczej i dyrektyw, począwszy od 1 lipca 2007 r. wszyscy będziemy dysponować swobodą konsumenckiego wyboru sprzedawcy energii elektrycznej oraz sieciowego gazu ziemnego. Pewnie wielu z nas trudno to sobie wyobrazić. Przyzwyczailiśmy się, że energię elektryczną i gaz dostarcza nam lokalny dystrybutor, do którego sieci jesteśmy przyłączeni, (często zwyczajowo nazywamy go „elektrownią” lub „gazownią”), nie zdając sobie sprawy, że sprzedaż energii może być zorganizowana inaczej. To, co czeka nas niebawem, będzie zupełną nowością. Ale swego czasu nowością były też możliwości, które pojawiły się wraz z konkurencją w innych dziedzinach gospodarki. Możemy zatem oczekiwać, że również w energetyce konkurencja przyniesie pożytki konsumentom: ceny energii elektrycznej i gazu nie będą windowane przez sprzedawców, zmniejszą się nasze płatności a poprawi się jakość obługi.
Aby móc korzystać z dobrodziejstw konkurencji na danym rynku oraz pełniej, lepiej, taniej zaspokajać swoje indywidualne potrzeby, warto znać istotę tego rynku, zasady jego funkcjonowania, reguły, które muszą być respektowane, a przede wszystkim – własne prawa i obowiązki. Tak się pozytywnie składa, że prace nad zasadami wyboru sprzedawcy energii są dopiero w początkowej fazie. Możemy zatem znacząco wpłynąć na treść i zakres naszych powinności i uprawnień. Warto więc włożyć nawet sporo wysiłku, by pełniejszym i silniejszym głosem domagać się respektowania naszych żądań i oczekiwań. A w tym zakresie pomocna może się okazać wiedza, jak zrobili to inni. Uczmy się więc od Europejczyków. Wykażmy się stosowną otwartością i bądźmy gotowi na zmiany!

Rynek w energetyce
Bez wątpienia rynki energii elektrycznej i gazu są bardzo specyficzne. W dużej mierze warunkuje je natura techniczna i fakt, że „prądu elektrycznego” zmagazynować się nie da. Trzeba go zużywać w tym samym czasie, w którym jest produkowany. Na domiar złego, nikt z nas nie widział ani kupowanego prądu, ani gazu. Co najwyżej – poczuł. Dosłownie i w przenośni. Wiadomo jednak, że energia elektryczna i gaz „nie biorą się” z gniazdka czy rury gazowej. Strumień elektronów wytworzony w elektrowni oraz wydobyty gaz są „wpuszczane” do systemu, wypełniają rury, „oblepiają” przewody i, będąc tuż, tuż za progiem domów odbiorców, są stale gotowe do zużycia. Wystarczy tylko włączyć odpowiedni odbiornik. A skoro napięcie elektryczne pojawiło się na zaciskach naszego licznika, a gaz wypełnił domową instalację gazową – znaczy to, że energia elektryczna i gaz zostały nam przesłane. Inaczej by do nas nie dotarły. Usługi przesyłu, inaczej transportu, świadczą nam przedsiębiorstwa sieciowe, mające wyłączność (monopol) w tym zakresie. Media muszą też być przedmiotem handlu pomiędzy wytwórcami lub sprzedawcami a konsumentami. Oddzielenie energii, jako towaru, od usługi polegającej na jej dostarczeniu konsumentowi (przesyłaniu), stworzyło możliwość wprowadzania konkurencji w energetyce. Różni wytwórcy i sprzedawcy oferują energię elektryczną lub gaz potencjalnym odbiorcom po różnych cenach, tym samym konkurują na rynku, odbiorcy zaś wybierają tego, który najbardziej im odpowiada. Swoboda wyboru sprzedającego energię oznacza w praktyce, że sprzedawcy (czyli handlowcy), funkcjonując na konkurencyjnym rynku i mając prawną możliwość korzystania z systemów przesyłowych oraz dystrybucyjnych, zapewnią sobie dostęp do nas – odbiorców, zaś odbiorcy będą mogli wybierać sprzedawców. Wolny dostęp sprzedawcy do sieci umożliwi bowiem zakup energii u dowolnego wytwórcy, a im taniej, tym lepiej dla jego odbiorców.
Nie ma natomiast możliwości swobodnego wyboru przedsiębiorstwa sieciowego zajmującego się przesyłaniem energii elektrycznej lub gazu. Ten rodzaj przedsiębiorstw podlega administracyjnej regulacji, sprawowanej głównie przez organy państwa, konstytucyjnie zobowiązane do działania na rzecz interesu publicznego.
Odbiorco, czy znasz swoje prawa?
Konkurencja oraz wolny dostęp sprzedawców i odbiorców do siebie nawzajem są znane jako tzw. zasada TPA (skrót od angielskiego Third Party Access, czyli dostęp stron trzecich, wdomyśle do usług przesyłowych i dystrybucyjnych). Od bez mała 8 lat lat obowiązuje
w Wielkiej Brytanii, Szwecji, Norwegii i Finlandii, a od niedawna (od 1-2 lat) także w Holandii, Austrii, Danii i Hiszpanii, przynosząc wymierne korzyści obywatelom tych krajów.
Polska, przyjmując prawo wspólnotowe, włączyła do swego systemu prawnego zasady obowiązujące państwa członkowskie UE w odniesieniu do rynku energii elektrycznej i rynku gazu. Zgodnie z tymi zasadami, wszyscy odbiorcy mają zagwarantowane prawo do:
1) Przejrzystych informacji o aktualnych cenach,
2) Wyboru sposobu dokonywania płatności,
3) Otrzymywania powiadomień o podwyżkach cen, niezwłocznie po ich wprowadzeniu, nie później niż termin rozliczeniowy,
4) Określenia w umowie z dostawcą m.in.:
- terminu rozpoczęcia realizacji usługi,
- jakości oferowanej usługi oraz ustaleń dotyczących rekompensaty i zwrotu kosztów w przypadku jej niedotrzymania,
- warunków odnowienia, wygaśnięcia i długości obowiązywania umowy,
- sposobu wszczynania sporów z przedsiębiorstwem,
5) Swobody odstąpienia od umowy, jeśli nowe warunki, o których zawiadomił dostawca, nie są akceptowane przez odbiorców,
6) Ochrony przed nieuczciwymi i mylącymi metodami sprzedaży,
7) Bezpłatnej zmiany sprzedawcy,
8) Korzystania z przejrzystych, prostych i niedrogich procedur rozpatrywania skarg.
W ostatnich miesiącach przez polskie media przetoczyła się kampania informacyjna dla konsumentów pod szyldem „Warto znać swoje prawa”, zachęcająca właśnie do poznania naszych uprawnień. Po to, byśmy mieli wiedzę o naszych prawach i próbowali ją wykorzystać, by nie wmawiano nam (a jakże często tego doświadczamy w kontaktach z różnej maści monopolami), że nasze oczekiwania, choć w rzeczywistości racjonalne, nie mogą być spełnione – po prostu, by nas nie oszukiwano. W tym miejscu proponuję P.T. Czytelnikom prosty test. Proszę wziąć swoją umowę z którymś z monopolistów. Obojętnie – z telekomunikacją, gazownią czy też spółką dystrybucyjną, dostarczającą energię elektryczną. Proszę zadać sobie odrobinę trudu i spróbować odnaleźć podobne treści do tych podanych wyżej. I co, trud okazał się daremny? Jeśli nawet udało się znaleźć podobne sformułowania (głównie w tych umowach, które były podpisane stosunkowo niedawno), i tak interesujące nas zapisy, zawierające nasze prawa, giną w natłoku innych, zabezpieczających interesy przedsiębiorstwa.
Nie ulega wątpliwości, że nie powinniśmy się godzić na brak poszanowania naszych praw i… naszych portfeli, oczywiście. Musimy też mieć świadomość, że prasowe połajanki nie robią na monopolistach żadnego wrażenia. Nawet superprecyzyjne zapisy prawa – ustaw i rozporządzeń normujących ich działanie – same z siebie problemów nie rozwiązują. Ale może sprawić to konkurencja – swoboda wyboru sprzedawcy energii lub gazu przez zainteresowanego odbiorcę, wywołująca obawę sprzedawcy przed utratą źle lub drogo obsługiwanego klienta. Jeśli liczba niezadowolonych klientów będzie rosła, przed przedsiębiorstwem energetycznym pojawi się nieznane mu dotąd zagrożenie – widmo bankructwa. A to już powinno skłonić je i do myślenia, i do podjęcia działań zaradczych.
Powtórzmy raz jeszcze. Mamy szanse zmienić obecny stan rzeczy w odniesieniu do sektora energii elektrycznej i gazu. Sporo zależy od nas samych. By jednak nie zapłacić tzw. frycowego – do swobodnego wyboru nowego sprzedawcy energii elektrycznej lub gazu musimy się solidnie przygotować. Zaczynamy od lekcji – prostego vademecum – jak zrobili to inni.
Proces zmiany sprzedawcy od kuchni
W państwach, w których z powodu niezadowolenia z dotychczasowej ceny za energię czy usługę lub niesatysfakcjonującej jakości obsługi, najzwyczajniej w świecie rezygnuje się z dotychczasowego sprzedawcy, działania odbiorców sprowadzają się do:
1) nawiązania kontaktu i podpisania umowy z nowo wybranym sprzedawcą (czasem niezbędny jest dodatkowy, np. listowny kontakt z dotychczasowym sprzedawcą, by wypowiedzieć mu umowę),
2) sprawdzenia, czy dotychczasowe należności zostały uregulowane (w niektórych państwach stanowi to przyczynę zablokowania przejścia od dotychczasowego do nowego sprzedawcy),
3) podania stanu licznika,
4) sprawdzenia, dla spokoju własnego portfela i zgodnie z przysługującym prawem w tym zakresie, czy obydwaj przedsiębiorcy, wystawiając pierwszy i ostatni rachunek, posługują się tym samym odczytem licznika.
Pozostałe kwestie, związane ze skomplikowanym technicznym „zapleczem” procesu: przesyłaniem danych, powiadomień i potwierdzeń, stanowią zmartwienie sprzedawców (nowego i dotychczasowego), którzy muszą porozumieć się między sobą. Tego typu działania odbywają się najczęściej za pośrednictwem wyspecjalizowanych usługodawców, pełniących rolę swoistej „skrzynki kontaktowej” obydwu sprzedawców i odpowiadającego nie tylko za agregowanie oraz udostęnianie sprzedawcom danych odbiorców, ale również administrujących urządzeniami pomiarowymi i danymi pochodzącymi z odczytów. Liczy się zatem przede wszystkim komfort odbiorcy podejmującego decyzję o zmianie sprzedawcy. Odbiorca musi tylko umieć taką decyzję podjąć. Resztę, łącznie ze złożonymi elektronicznymi procedurami, załatwiają inni uczestnicy tego procesu.
W Europie czas potrzebny na dokonanie zmiany sprzedawcy, liczony od momentu podpisania umowy z nowo wybranym przedsiębiorcą do podjęcia przez niego dostaw energii, wynosi około miesiąca. Około, ponieważ wyjątki istnieją w obydwie strony: np. w Holandii trwa to do 5 dni, natomiast w Danii czy Norwegii może przedłużyć się do dwóch miesięcy. W niektórych państwach odbiorcom zapewniono również prawo do zmiany decyzji i wycofania się „w międzyczasie” z nowej umowy bez jakichkolwiek konsekwencji. W Wielkiej Brytanii i Francji czas przeznaczony na to wynosi 7 dni. W różnych państwach przyjęto różne rozwiązania, dotyczące terminu, w którym sprzedawcę można zmienić. O ile w Wielkiej Brytanii, Finlandii czy Irlandii jest to możliwe praktycznie w każdej chwili, o tyle w Austrii, Danii czy Szwecji odbiorcy muszą czekać na pierwszy dzień miesiąca.
Dlaczego warto zmieniać sprzedawcę?
Oczywistym jest, że kraje Wspólnoty różnią się między sobą pod względem częstotliwości zmiany sprzedawcy oraz liczby odbiorców zmieniających sprzedawców.
Na przebieg tego procesu wpływa wiele czynników – oprócz ceny energii elektrycznej lub gazu i jej sezonowej zmienności, także, związane z dojrzałością rynków i upowszechnieniem się zasady TPA, ogólny poziom świadomości społecznej oraz marketing prowadzony przez przedsiębiorców.
Warto więc odnotować, że najbardziej aktywni pod tym względem są Brytyjczycy. Tam od momentu wprowadzenia całkowitej liberalizacji sprzedawcę zmieniło ponad 23 mln odbiorców (66 tys. odbiorców gazu oraz 83 tys. odbiorców energii elektrycznej tygodniowo), w Norwegii liczba ta wynosi już tylko 1,6 mln (maksymalnie 150 tys. kwartalnie), natomiast w Austrii i w Danii odpowiednio 122 tys. i 120 tys.. Dużo to czy mało? Dla poprawności oceny należy odnieść te wielkości do liczby odbiorców uprawnionych do zmiany sprzedawcy. W Wielkiej Brytanii prawem tym dysponuje 47 mln odbiorców, ponad 4,8 mln w Austrii, 4,6 mln w Szwecji, 3mln w Danii oraz ponad 2 miliony w Norwegii. W ujęciu procentowym charakterystyka ta wygląda następująco: ok. 50% odbiorców w Wielkiej Brytanii, 32% w Szwecji, 4% w Danii oraz 3% Austrii. Ta skrótowa statystyka potwierdza, że im wcześniej kraj członkowski rozpoczął liberalizację rynku energii elektrycznej lub gazu, tym większy odsetek odbiorców zmieniających sprzedawcę.
W miarę upływu czasu rosła też częstotliwość zmiany sprzedawcy. Na przykład
w Norwegii w ciągu 6 lat, tj. od 1997 do 2004 r. dostawcę zmieniło ponad 1,5 mln odbiorców, przy czym niemal jedna trzecia spośród nich (ok. 450 tys. osób) dokonała tego jednej zimy (2002/2003 r.). Czynnikiem, który to wywołał, były prognozy zapowiadające ostrą zimę i obawy przed nagłym wzrostem cen energii elektrycznej. Także w Danii widoczna jest sezonowość zmian sprzedawcy – od 3 lat częstotliwość tego procesu w pierwszym kwartale roku jest cztery razy wyższa niż w pozostałej części roku. Stosunkowo niedawno „rozruszał” się też rynek w Finlandii. Pomiędzy
Nieco trudniej jest dokonać dokładnej oceny efektów oszczędzania na płatnościach za energię elektryczną lub gaz oraz porównania tych efektów między krajami. Oprócz zużycia energii przez statystyczne gospodarstwo domowe (różne wielkości przyjmuje się dla różnych krajów), relacji pomiędzy składnikami ceny płaconej w różnym czasie (w tym podatków) oraz rodzaju oferty, z której korzystają odbiorcy, na wielkość uzyskiwanych oszczędności wpływa także mnóstwo innych czynników. Jeśli zebrać je wszystkie razem, może się okazać, że porównujemy rzeczy nieporównywalne. Przykładowo w Finlandii gospodarstwo domowe ogrzewane energią elektryczną, zużywające 18000KWh energii rocznie, mogło na przejściu od najdroższego do najtańszego sprzedawcy w ciągu trzech lat, tj. 2002-2004, zaoszczędzić 410€, ale już tylko połowę tej kwoty, przechodząc od sprzedawcy oferującego średnie ceny do najtańszego. W Wielkiej Brytanii statystyczny odbiorca, zużywający rocznie 3300KWh
i korzystający ze standardowej metody płatności (sprzedawca bezpośrednio obciąża jego rachunek), może zaoszczędzić od 15£ do 45£ rocznie na zmianie sprzedawcy energii elektrycznej oraz od 10£ do 78£ przy zmianie sprzedawcy gazu. Jeśli taki odbiorca zdecydowałby się na zaopatrzenie w gaz i energię elektryczną u tego samego sprzedawcy, a taką możliwość oferuje mu 7 z 12 dostawców działających na rynku, zaoszczędzona kwota wyniosłaby 126£. O wiele skromniej korzyści tego typu przedstawiają się w Danii. Odbiorca, zużywający rocznie 15000KWh, tzn. posiadający elektryczne ogrzewanie w domu (choć jest ich niewiele), może tam rocznie zaoszczędzić maksymalnie 60€, zaś pozostali, zużywający średnio ok. 4000KWh rocznie – już tylko do 20€. Niewielkie korzyści z tytułu zmiany sprzedawcy w tym kraju należy wiązać zapewne z większym niż w innych krajach udziałem podatków w strukturze ceny energii elektrycznej.
Jedno natomiast jest pewne – zawsze opłaca się zadać sobie trochę trudu i zmienić sprzedawcę, a trzymanie się tego samego przedsiębiorstwa nigdy nie popłaca. Bardzo źle wyszli na tym odbiorcy brytyjscy, którzy pozostając z dotychczasowym sprzedawcą w latach 1998-2002 zaoszczędzili średnio 14%, zaś ci, którzy go zmienili, zaoszczędzili 22–26%. Jest to spowodowane m.in. zachowaniem przedsiębiorstw, które dążąc do maksymalizacji własnych zysków, odbiorcom na „macierzystym” obszarze działania oferują ceny wyższe od tych poza jego obszarem. Wychodząc bowiem poza obszar dotychczasowego działania, brytyjscy sprzedawcy muszą konkurować i walczyć o konsumenta. Przy czym takie pratyki są obserwowane od wielu lat. Firmy npower Midlands i EDF Energy London oraz wiele innych w latach 2000-2004 stale obniżały ceny odbiorcom spoza ich dotychczasowego obszaru działania, natomiast permanentnie podwyższały ceny tym, którzy wobec nich pozostawali lojalni.
Jest w czym wybierać
Z analizy sytuacji na rynkach energii elektrycznej i rynkach gazu w poszczególnych krajach Unii Europejskiej jasno wynika, że pod pojęciem konkurencyjnej ceny oraz możliwości oszczędzania kryje się szeroki wybór ofert, kierowanych do różnych grup odbiorców. Jedni korzystają ze zniżek (nawet do jednej czwartej ceny energii), inni wręcz odwrotnie, wolą mieć gwarancję jednakowej ceny przez dłuższy okres, jak np. emeryci w Wielkiej Brytanii. Na popularności zyskują również tzw. oferty lojalnościowe, oparte na specjalnych kartach i voucherach rabatowych (na zakupy w określonych sieciach sklepów czy też tańszych rozmowach telefonicznych i podróżach zagranicznych) – pod jednym wszakże warunkiem, że energia jest dostarczana przez dostawcę, współpracującego z siecią handlową, firmą telekomunikacyjną, biurem podróży lub linią lotniczą. Niektórzy przedsiębiorcy, np. w Finlandii, dodatkowo oferują pakiety rabatowe, zawierające usługi montażu systemów alarmowych, podłączenia Internetu (w tym możliwości przesyłania danych z odczytów licznika i analizy zużycia energii), naprawy i instalacji sprzętu domowego. Do możliwości oszczędzania w taki bezpośredni sposób można również doliczyć korzyści płynące z wyboru różnych opcji płatności: bezpośredniego obciążenia rachunku czy płatności czekiem w rozliczeniach miesięcznych lub kwartalnych.
Oferty docierają do odbiorców metodami świadczącymi o pomysłowości sprzedawców. Oprócz „tradycyjnej” reklamy w prasie, radiu czy telewizji, ulotek, wizyt przedstawicieli handlowych czy ofert składanych telefonicznie, odbiorców energii w Finlandii, Wielkiej Brytanii i w wielu innych krajach nie dziwią nadsyłane maile, kartki świąteczne, ukazujące się publikacje prasowe o pozytywnych wynikach rynkowych wybranych przedsiębiorstw, oddzielne stoiska na kiermaszach i w supermarketach, promocje z udziałem gwiazd telewizyjnych, relacje korespondentów, np. z wycieczek helikopterem do złóż nośnika energii, czy oferty składane przez pracowników wykonujących instalacje gazowe.

Na co i na kogo może liczyć odbiorca zmieniający sprzedawcę?
By pomóc odbiorcom w wyborze optymalnej oferty i zapewnić obiektywną informację o dostawcach (ich liczba może wynosić nawet ponad 130, jak to jest np. w Norwegii), zostały stworzone specjalne strony internetowe. Wiele z nich zawiera opcję tzw. kalkulatorów cen – specjalnych aplikacji, pozwalających na wyliczenie płatności w danym okresie u wybranego sprzedawcy przy określonym zużyciu energii, które prowadzą organizacje konsumenckie (Szwecja), organy regulacyjne (Holandia i Austria) lub prywatne firmy (Wielka Brytania czy Dania). Natomiast odbiorcy nie posiadający Internetu mogą w specjalnych telecentrach sprawdzić telefonicznie, co im się opłaca najbardziej.
Praktycznie we wszystkich krajach, w których funkcjonuje konkurencja, zostały wypracowane rozwiązania, zapewniające kompleksową ochronę odbiorców na wszystkich etapach procesu zmiany sprzedawcy. W odniesieniu do zawierania umów z odbiorcami, sprzedawcy muszą np. określić czas niezbędny na uprzedzenie o zmianach cen energii. W Hiszpanii w przypadku otrzymania informacji o podwyżce konsumenci mogą wycofać się z umowy bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji. Podobnie w Wielkiej Brytanii, gdzie po otrzymaniu informacji z 10-dniowym wyprzedzeniem właściciele gospodarstw domowych mogą zmienić dostawcę bez dodatkowych kosztów, związanych z odstąpieniem od dotychczasowej umowy.
Została również unormowana zawartość rachunków, tj. sposób wyszczególnienia w nich pozycji kosztowych. W Finlandii czy Włoszech dokonano tego poprzez regulacje rządowe, natomiast w Danii, Holandii i Szwecji skład i pozycje na rachunkach zostały określone przez organizacje branżowe.
W każdym państwie członkowskim kontynuację dostaw energii na wypadek bankructwa przedsiębiorstwa dotychczas zaopatrującego odbiorców zapewnia instytucja tzw. sprzedawcy z urzędu, który w takich przypadkach jest zobowiązany do realizacji dostaw.
W wielu krajach dbałość państwa o ochronę interesów odbiorców przybrała wysublimowane formy. We Francji dla ubogich grup społecznych stosuje się tzw. taryfę socjalną. W Belgii, w przypadku nieuregulowania należności w terminie, nie przerywa się dostawy energii elektrycznej, lecz tylko ogranicza natężenie prądu (do 6 amperów).
W ten sposób zmniejsza się ilość pobieranej energii tak, by wystarczyła na zasilenie lodówki i kilku żarówek. W Wielkiej Brytanii, by uniknąć problemów z niepłaceniem za elektryczność, stosuje się liczniki przedpłatowe.
Na straży interesów odbiorców w większości państw stoją instytucje publiczne, np. funkcjonujące w Szwecji, Danii czy Norwegii rady ds. skarg i zażaleń konsumenckich czy rzecznicy ochrony odbiorców energii (Wielka Brytania i Norwegia). Dodatkowo, na wypadek sporu z przedsiębiorstwem energetycznym, pomocy udzielają tak specjalistyczne jednostki, jak założone z inicjatywy samych przedsiębiorstw Biuro Doradztwa dla Konsumentów Energii Elektrycznej w Szwecji czy Mediator we Francji. W niektórych z tych krajów odbiorcy mogą również korzystać z "gorących linii" i za ich pośrednictwem składać skargi na sprzedawców
Być może wkrótce sami tego doświadczymy
Próbując wyobrazić sobie modelową zmianę sprzedawcy przez użytkownika energii w kraju o zliberalizowanej gospodarce, widzimy więc Pana Johna Smitha, który zachęcony reklamą w porannej gazecie, przy stoisku w hipermarkecie lub przez Internet podpisuje umowę z nowym sprzedawcą. Zawartość umowy regulują odpowiednie przepisy, a Pan Smith, chcąc sprawdzić, czy reklamowana oferta jest rzeczywiście optymalna, zdążył już skorzystać z Internetu lub zadzwonić do instytucji, gdzie podano mu informację o cenach u innych dostawców. Dodatkowo, dzięki broszurom informacyjnym oraz środkom masowego przekazu, Pan John Smith wie, ile czasu potrwa proces zmiany sprzedawcy i jakie są jego poszczególne stadia, a na wypadek, gdyby coś miało pójść źle – kogo winić i do jakich instytucji się zwrócić.
Dokąd zmierzamy?
Tak wygląda sytuacja w wybranych krajach europejskich. Przedstawienie funkcjonujących tam rozwiązań ma na celu przede wszystkim nie tyle ich ocenę, co zainspirowanie decydentów w Polsce do zaadaptowania najlepszych z nich do wypracowywanego obecnie rodzimego modelu i mechanizmów zmiany sprzedawcy. Nie powinno to sprawić większych problemów, ponieważ jesteśmy de facto zaledwie na początku drogi. Nic jeszcze nie zostało przesądzone: ani model zmiany sprzedawcy, ani zakres standardów niezbędnych dla ujednolicenia procedur w skali całego kraju, ani narzędzia ochrony odbiorców, ani też sposób, w jaki ma to zostać uregulowane. Znamy jednak podstawowe priorytety, których realizacji ma służyć swoboda wyboru i zmiana sprzedawcy. Chcemy wyzwolić powszechną i zdrową konkurencję pomiędzy sprzedawcami, by za jej sprawą otrzymywać sprawiedliwie wyceniony towar – energię. Chcemy takiej konkurencji, która skłoni sprzedawców do rywalizacji o każdego odbiorcę, takiej, byśmy wygodnie, bez jakichkolwiek perturbacji, praktycznie nie ruszając się z przysłowiowego fotela, mogli wybrać ofertę dostosowaną do naszych potrzeb.
Rynek i konkurencja w energetyce jest z pewnością przełomową innowacją, która może wykraczać poza możliwości percepcji niejednego odbiorcy. W takiej sytuacji, by obywatel nie czuł się tą innowacją zagrożony, by za jej sprawą nie został oszukany np. przez nieuczciwego sprzedawcę, państwo powinno nie tylko wesprzeć swoim autorytetem proces urynkowienia, ale też stworzyć mechanizmy chroniące odbiorcę, jako póki co najsłabszego uczestnika rynku. Tak uczyniły inne państwa europejskie. Instytucje rządowe, poprzez wypracowanie odpowiednich regulacji, powinny dać wyraz troski o ochronę interesów i bezpieczeństwa obywateli. Przyszłe zręby uczestnictwa każdego gospodarstwa domowego w nieskrępowanym wyborze sprzedawcy powinny stanowić:
– po pierwsze, oddzielne rozporządzenie, normujące proces zmiany sprzedawcy, tak by przebiegał jednolicie w skali całego kraju,
– po drugie, rozdzielenie przez energetyczne przedsiębiorstwa sieciowe umowy przesyłu od umowy dostawy energii, co zasadniczo ułatwi przeprowadzenie procesu zmian sprzedawcy.
Sporo zależy też od nas samych. Nie tylko możemy, ale wręcz powinniśmy pozwolić sobie na zdrowy egoizm i domagać się respektowania należnych nam praw i możliwości. A im większa będzie nasza aktywność, im bardziej będziemy świadomi naszych potrzeb i sposobów, jakimi możemy egzekwować ich spełnienie, tym większą presję wywrzemy na przedsiębiorstwach, skłaniając je tym samym do zmiany dotychczasowych praktyk i wyjścia naprzeciw naszym oczekiwaniom. To z kolei będzie pobudzać konkurencję i pełniejsze zaspokajanie naszych potrzeb. Warto więc być aktywnym odbiorcą i nie bać się zmiany sprzedawcy. Z pewnością na tym skorzystamy.
| SŁOWNICZEK |
| Przedsiebiorstwo energetyczne to podmiot gospodarczy‚ który prowadzi działalnosc gospodarcza zwiazana z wytwarzaniem‚ przesyłaniem‚ dystrybucja, magazynowaniem lub handlem energia elektryczna lub gazem. |
| Na czy polega koncesjonowanie przedsiebiorstw energetycznych? Koncesjonowanie polega na sprawdzeniu, czy przedsiebiorstwo energetyczne spełnia warunki ustawowe. Jesli postepowanie przeprowadzone w Urzedzie Regulacji Energetyki zakonczy sie pozytywnie‚ przedsiebiorstwo otrzymuje zezwolenie na prowadzenie okreslonej działalnosci gospodarczej w sektorze paliwowo-energetycznym. Aby tak sie jednak stało‚ przedsiebiorstwo musi dysponowac srodkami finansowymi‚ posiadac mozliwosci techniczne oraz zatrudniac osoby o odpowiednich kwalifikacjach zawodowych. Prezes URE zweryfikował juz 13 000 przedsiebiorstw, wydajac im koncesje na prowadzenie działalnosci. |
| Czym jest taryfa? Jest to swoisty cennik przedsiebiorstw energetycznych zawierajacy oraz stawki opłat. Ceny dotycza towaru‚ a wiec energii elektrycznej lub gazu. Stawki opłat sa jednostkowymi cenami za swiadczone usługi‚ a wiec przesyłanie towaru i rozliczanie zuzycia. Taryfa‚ która jest opracowywana przez przedsiebiorstwo energetyczne, musi byc zatwierdzona przez prezesa URE. Dopiero wtedy stosuje sie ja wobec odbiorców energii. |

MAPA SERWISU
ENGLISH VERSION







