Up
 
 

Jeszcze nie można uwolnić rynku

Z Markiem Woszczykiem, Prezesem URE rozmawiał Dariusz Ciepiela, Dziennik Gazeta Prawna, 15.12.2011 r.

DARIUSZ CIEPIELA, DGP: Wezwał pan sprzedawców energii do przedstawienia do zatwierdzenia taryf na sprzedaż energii odbiorcom z grupy G w 2012 r. Dlaczego obecnie nie można w pełni uwolnić rynku energii?

PREZES URE MAREK WOSZCZYK: Bardzo bym chciał, żeby to było moje ostatnie wezwanie do zatwierdzenia taryf, żebym w roku 2012 r. nie musiał już podejmować tego działania. Jednak pozostają do zrealizowania jeszcze trzy krytyczne warunki konieczne do pełnego uwolnienia rynku energii: trzeba ustalić zasady ochrony tzw. odbiorcy wrażliwego, zabezpieczyć klienta końcowego, dając mu gwarancję zawarcia umowy kompleksowej przy zmianie sprzedawcy oraz uregulować kwestię sprzedaży energii w sytuacji awaryjnej, np. w przypadku bankructwa obecnego sprzedawcy. Może się zdarzyć, że wybrany przez odbiorcę sprzedawca zbankrutuje, a wtedy mechanizm sprzedaży awaryjnej skutecznie ochroni odbiorcę przed odcięciem dopływu energii. Brak tego typu zabezpieczenia nie budowałoby zaufania do wolnego, konkurencyjnego rynku, którego beneficjentem ma być właśnie odbiorca.
Dziś rynek odbiorców gospodarstw domowych to ponad 14,5 mln klientów. Ich pozycja rynkowa w relacjach z przedsiębiorstwami energetycznymi jest niewątpliwie najsłabsza. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której część potencjalnych korzyści, jakie mogą wynikać ze zmiany sprzedawcy w gospodarstwie domowym, jest konsumowana przez rozliczanie się gospodarstw z dwóch różnych umów - na sprzedaż energii i jej dostawę - a nie ma gwarancji, że można to zrobić poprzez jedną umowę kompleksową. Obecnie pod patronatem URE przedstawiciele sprzedawców i dystrybutorów energii pracują nad dobrowolnym uregulowaniem tej kwestii, poprzez przyjęcie Generalnej Umowy Dystrybucji (GUD) jako dobrej praktyki rynkowej, ale regulacje w tej sprawie docelowo powinny być ustawowe. Nadmieniam, że większość z wymienionych przez mnie warunków pełnego uwolnienia rynku, jak np. kwestia ochrony odbiorcy wrażliwego, leży poza kompetencjami prezesa URE.

Jak wyglądają prace nad ochroną odbiorców wrażliwych?

Już trzy lata temu podjęliśmy próbę wypracowania, naszym zdaniem modelowego, rozwiązania, które nie wymagało daleko posuniętych korekt w obowiązujących przepisach. Koncepcja ta okazała się jednak być trudną do wdrożenia dla ówczesnego ministra pracy. Dyrektywy UE jednoznacznie zobowiązują państwa członkowskie do wypracowania rozwiązań chroniących odbiorcę wrażliwego. Państwo musi więc określić podmiot, który będzie odpowiedzialny za realizację zapisów dyrektywy. W Polsce rolę autora rozwiązań legislacyjnych przejął minister gospodarki. Chociaż z punktu widzenia regulatora przygotowywany przez resort gospodarki, projekt nie jest optymalny, będę się cieszył, kiedy zostanie przyjęty i wdrożony do systemu prawnego.

Firmy energetyczne wskazują, że umowa kompleksowa nie jest konieczna, co widać po rosnącej liczbie zmian sprzedawcy wśród małych i średnich firm.

Umowa kompleksowa powinna działać na zasadzie jednego okienka - czyli jednego punktu kontaktu klienta z nowym sprzedawcą. Należy ułatwiać klientom ich aktywność na rynku. Jedynie w ten sposób można doprowadzić do sytuacji, że faktycznie chętnych do skorzystania ze zmiany sprzedawcy, nawet w dobie regulacji, będzie więcej. Statystyki URE pokazują, że to już się dzieje - odbiorcy, także w gospodarstwach domowych, coraz liczniej zmieniają sprzedawcę, ale uproszczenie procedur ułatwi im korzystanie z tego powszechnego w krajach UE prawa.
Konkurencja w grupach ABC (odbiorcy komercyjni) rzeczywiście już istnieje. Warto jednak przyjrzeć się preferencjom odbiorców z tych grup: wybierają kontrakty roczne o stałej cenie energii. Moim zdaniem wynika to z tego, że odbiorcy wciąż uczą się rynku energii, wciąż tkwią w przyzwyczajeniach wynikających z długotrwałego okresu regulacji. Po części więc prawdą będzie stwierdzenie, że istnieją poważne obawy przed rynkiem i ryzykiem nawet u tych odbiorców, którzy już od kilku lat funkcjonują na rynku. Każdy stara się redukować ryzyko do akceptowalnego dla siebie poziomu. Polska specyfika wskazuje, że na razie wybierane są produkty zbliżone do funkcjonujących w warunkach regulacji.

Klienci indywidualni też będą preferować dłuższe umowy ze stałą ceną?

Jeżeli w segmencie uwolnionym odbiorcy wybierają stałą cenę energii przez dany okres, np. rok, to czego innego można spodziewać się po segmencie gospodarstw domowych, gdzie konsumpcja jest na poziomie ok. 2 MWh rocznie? Z punktu widzenia tego odbiorcy najważniejsze jest bezpieczeństwo dostaw, choć cena oczywiście też jest ważna.
Kampanie promujące rynek skierowane dla grup G były, są i będą prowadzone przez prezesa URE, ale to za mało. Oczekiwałbym współdziałania ze strony aktywnych uczestników rynku, czyli sprzedawców energii. To od nich będzie zależał sukces rynku.

Czy sytuacja na rynku hurtowym, w tym wzrost obrotów na Towarowej Giełdzie Energii (TGE), nie jest powodem do pełnego uwolnienia rynku?

Podejmując decyzję o pełnym uwolnieniu rynku, muszę wziąć pod uwagę bardzo wiele czynników. Rozwój rynku hurtowego na szeroką skalę, w tym znaczący wzrost wolumenów energii na TGE, bardzo cieszy i daje regulatorowi wiarygodny punkt odniesienia dla cen energii. Można więc powiedzieć, że jest to jedna z ważnych przesłanek na drodze do pełnej liberalizacji rynku, ale niestety nie jedyna i na pewno niewystarczająca.

A A+ A++
Drukuj PDF Powiadom
15.12.2011