Up
 
 

Era inteligentnych liczników

Energetyka powinna działać na podobnej zasadzie jak telefonia komórkowa. Z Mariuszem Sworą,o polityce energetycznej w Polsce, rozmawia Paweł Mikos. Polska Głos Wielkopolski, 11.05.2009 r.

Sejm w ostatni piątek zajął się zmianami w prawie energetycznym.
Jeśli proponowany projekt zostanie uchwalony, to co zmieni się na rynku energetycznym i czy odczujemy to płacąc rachunki za prąd?

Projekt ten jest po części opracowany na podstawie propozycji i raportu Urzędu Regulacji Energetyki sprzed półtora roku. Propozycje poselskie zmierzają w dobrym kierunku, choć część rozwiązań wymaga z pewnością dopracowania. Projekt wprowadza do prawa definicję odbiorcy wrażliwego oraz zakłada, że pomoc dla tych osób byłaby kierowana przez system pomocy społecznej. Idea wprowadzenia taryfy socjalnej nie rozwiązuje tego problemu, a tylko dodatkowo zaburza normalne rozliczanie. Trudno jednak powiedzieć, czy projekt zostanie uchwalony, ponieważ nad konkurencyjnymi rozwiązaniami pracuje również rząd, choć nie wiem, na jakim etapie są te prace. Nie jest również tak, że osoby w trudnej sytuacji życiowej pozostają teraz bez pomocy. Już w tej chwili ośrodki pomocy społecznej współpracują z zakładami energetycznymi, pomagając ubogim odbiorcom w uiszczeniu rachunków za prąd czy ciepło. Chcielibyśmy także, aby rząd zmniejszał obciążenia podatkowe i parapodatkowe, jak chociażby akcyzę nałożoną na prąd.
W zmianach proponowanych przez URE, które stały się częścią propozycji rządowych, jest mowa o wzmocnieniu pozycji regulatora i konsumenta względem firm energetycznych.
Urząd miałby dostać więcej uprawnień do zwalczania praktyk monopolistycznych. Dodatkowo obrót energią byłby bardziej transparenty. Można to uczynić poprzez większą sprzedaż prądu poprzez giełdę towarową. Te wszystkie zmiany idą w dobrym kierunku i dają nadzieję, że idee będące przedmiotem stworzonej w URE mapy drogowej liberalizacji rynku energii są realizowane.

Parlament Europejski z kolei zajmuje się tak zwanym III pakietem liberalizacyjnym. Co on może dać polskim odbiorcom energii?

Pakiet jest ewidentnym potwierdzeniem tezy, że prawo unijne jest blisko obywateli, że może wpływać pozytywnie na nasze codzienne sprawy. Jednym z elementów pakietu jest obowiązek wprowadzenia inteligentnych liczników. Będę one pokazywać, jakie jest faktyczne zużycie prądu w każdej minucie. Dzięki temu np. sprzedawca będzie mógł zaoferować taryfę najbardziej optymalną dla klienta – trochę na podobnej zasadzie, jak w telefonii komórkowej. Klient wie, z kim i w jakich godzinach najwięcej rozmawia i wybiera taryfę najkorzystniejszą dla niego. Tak też powinno być z energią. Inteligentne liczniki ułatwią też zmianę sprzedawcy. A to przyczyni się do wzrostu konkurencyjności na rynku, a w konsekwencji obniżenia cen prądu. Ale taki obowiązek oznacza także korzyści dla firm energetycznych. Będą one mogły dokładniej określać, jaki będzie popyt w odpowiednim czasie na energię, ograniczą straty sieciowe.
Inteligentne opomiarowanie sieci wpisuje się w koncepcję inteligentnej gospodarki, w której narzędzia IT służą do zarządzania popytem na energię i surowce energetyczne.

Kto miałby zapłacić za instalacje tych liczników?

Ta kwestia jeszcze nie została uregulowana. Ale uważam, że skoro korzyści z instalacji „inteligentnych liczników” będzie czerpać zarówno energetyka, jak i odbiorca, to powinni podzielić się tymi kosztami.
Na początku roku, kiedy URE zatwierdził nowe taryfy dla odbiorców indywidualnych, niektórzy przedstawiciele spółek energetycznych twierdzili, że są one za niskie i mogą doprowadzić do strat finansowych.
Aby temu zapobiec, podniosły ceny dla przedsiębiorstw.
Przez ten czas ceny energii na rynku hurtowym spadły do poziomu niższego niż nawet URE zakładał.
Zatem to my mieliśmy rację, a nie branża energetyczna. Oczywiście, niektóre firmy podnosiły ceny dla przedsiębiorstw, ale to wynika z polityki samej spółki. Ona już sama ustala, gdzie będzie chciała realizować swoje zyski. Jednak przy wzrastającej liczbie gospodarstw domowych, które nie mają środków na opłatę rachunków za energię, Urząd nie może pozwolić na windowanie cen prądu ponad miarę, powyżej poziomu, który wynikałby z racjonalnych przesłanek.
W 2007 roku miało dojść do uwolnienia cen energii wobec gospodarstw domowych. Ostatecznie wycofano się z tego projektu.

Kiedy można się spodziewać, że URE przestanie zatwierdzać taryfy dla odbiorców indywidualnych, a zacznie je kształtować rynek?

Przede wszystkim musi najpierw dojść do prawdziwej konkurencji na tym rynku. Jak na razie firmy energetyczne w niewielkim stopniu konkurują z sobą. Dlatego klienci nie zmieniają sprzedawców energii.
Najlepszym rozwiązaniem byłoby całkowite wydzielenie operatorów od sprzedawców. Już teraz się zdarza, że niektórzy operatorzy blokują zmianę sprzedawcy na innego niż spółka, z którą są powiązani.

Kiedy może dojść do liberalizacji cen dla odbiorców indywidualnych?

Przede wszystkim trzeba stwierdzić, że uwolnienie cen jest przywilejem, który państwo przyznaje konkurencyjnemu rynkowi energii.
Póki co, ta konkurencja nie rozwinęła się na rynku w takim stopniu, aby ten przywilej przyznać. Jeżeli wszystkie warunki, jakie określa URE, zostaną spełnione przez firmy energetyczne, to nie jest wykluczone, że od 2013 roku lub nawet wcześniej będziemy mieć wolny rynek.

Czy wtedy mogą wystąpić tak wysokie podwyżki cen prądu, jak to było w przypadku przedsiębiorców?

Ceny prądu w dłuższej perspektywie na pewno będą rosnąć bez względu na to, czy Urząd będzie zatwierdzać ceny, czy też będą one ustalane przez rynek. Wynika to z warunków, jakie musimy spełnić w związku z europejskim pakietem klimatyczno energetycznym.

O ile mogą zatem wzrosnąć nasze rachunki do 2020 roku?

Trudno powiedzieć. Zbyt wiele czynników na nie się będzie składać. Ciągle nie wiemy, ile będą kosztować i czy w ogóle zostaną zastosowane na przykład technologie zmniejszające emisję CO2. Zależy to także od tego, ile energetyka będzie musiała płacić za uprawnienia do emisji gazów cieplarnianych oraz jak będą kształtować się koszty wytwarzania energii z odnawialnych źródeł energii, a są one droższe niż te konwencjonalne. Ale też niektóre czynniki będą ten wzrost cen minimalizować, np. wzrost konkurencyjności w energetyce i rozwój linii transgranicznych.
Może w przyszłości UE złagodzi kurs w zakresie walki z emisją CO2?

Władze Wielkopolski chcą się ubiegać o ulokowanie w Klempiczu lub Koninie elektrowni jądrowej.
Czy taka siłownia może wpłynąć na rozwój regionu?

Sądzę, że tak. Mam nadzieję, że jedna z nich znajdzie się też na terenie Wielkopolski. Już mamy inicjatywy dotyczące rozwoju jednostek badawczych w zakresie energetyki jądrowej na Politechnice Poznańskiej. Jeżeli chodzi o energetykę jądrową to władze państwowe powinny znacznie przyspieszyć swoje działanie, aby jak najszybciej zostały uruchomione pierwsze reaktory. Co do Wielkopolski, to powinny wzrosnąć także inwestycje w odnawialne źródła energii, ponieważ są tu świetne warunki dla niektórych typów OZE. Ich rozwój nie może jednak negatywnie wpływać na zmniejszanie się areału roślin uprawnych służących do produkcji żywności, co tradycyjnie było i powinno być siłą wielkopolskiego rolnictwa. Z produkcji samych roślin energetycznych na potrzeby OZE chleba nie przybędzie.

A A+ A++
Drukuj PDF Powiadom
12.05.2009
Tagi: