Up
 
 

Polski nie stać na pakiet 3x20

wywiad z dr. Mariuszem Sworą, Prezesem URE
opublikowany w kwietniowym wydaniu dwumiesięcznika „Energetyka cieplna i zawodowa”
rozmawia Marcel Konopka

Do niedawna, w warunkach zatwierdzania taryf w obrocie energią, uczestnikom rynku wystarczały kontrakty dwustronne, ponieważ cena w tym segmencie de facto była ustalana administracyjnie. Od kilku miesięcy, wraz ze wzrostem skali zwolnienia z obowiązku zatwierdzania taryf, brak płynnego rynku generującego cenę odniesienia stał się odczuwalny.

Jaka jest Pańska opinia na temat konsolidacji sektora elektroenergetycznego? Jakie są zagrożenia wynikające z tego faktu? Czy są może jakieś pozytywne aspekty tego procesu?

Opinię dotyczącą konsolidacji sektora energetycznego wyraziłem już w wydanym w marcu komunikacie. Konsolidacja pionowa nie sprzyja powstaniu konkurencji na rynku energii elektrycznej. Przy oczywistych wadach, korzyści z konsolidacji pozostają niepewne. Jednym z podstawowych założeń branych pod uwagę przy konsolidacji były cele inwestycyjne. Konsolidacja się dokonała ale gdzie plany inwestycyjne przedsiębiorstw? Polska potrzebuje nowych mocy wytwórczych jak kania dżdżu. Tymczasem inwestycje w nowe moce zapowiadają tylko inwestorzy prywatni. Nie jest to zresztą jedyne założenie programu dla energetyki, które (przynajmniej do tej pory) zostało negatywnie zweryfikowane. Program zakładał łagodniejszy wzrost cen. Tymczasem, patrząc na wzrost cen energii w tym roku i przykładając miarę do tych z programu jesteśmy już w okolicach roku 2017.

Kurs euro wg NPB 3,5613 zł
Cena energii w transakcjach zawartych na ten rok wynosi 41,5 euro/MWh a energii oferowanej obecnie wysokości 230 zł/MWh wynosi 65,7 euro/MWh

Powiedział Pan, że uwolnienie segmentu rynku energii elektrycznej powinno być poprzedzone wdrożeniem działań zapewniających bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej i ochronę odbiorców przed nadmiernym ryzykiem, w tym ryzykiem nieuzasadnionego wzrostu cen energii elektrycznej. Czy jakieś działania zostały już w tym kierunku podjęte?

Działania zostały podjęte praktycznie tylko przez Prezesa URE, który czasami jest atakowany za zbyt społeczne nastawienie. Niesłusznie. Oddzielmy dwie rzeczy. Jest tak, że regulacja ma swój wymiar ekonomiczny. To staramy się w URE robić. Oprócz tego, wzorem innych organów regulacyjnych badamy sferę społeczną (CSR) regulowanych rynków. To zresztą działanie podejmowane przez innych regulatorów, wspomnę choćby brytyjski OFGEM. Przygotowaliśmy pakiet zmian w prawie, polegający na regulacji pewnych mechanizmów osłonowych, obniżce VATu i akcyzy. Nie znalazł na razie zrozumienia wśród innych organów administracji. Czuję się tutaj trochę osamotniony.

Nie obawia się Pan że różnica wynikająca ze zmniejszonej akcyzy zostanie wchłonięta przez firmy energetyczne, jakie instrumenty zabezpieczą przed takim postępowaniem?

Jest oczywiście tak, że w przypadku akcyzy, jej obniżka zwiększy dochody przedsiębiorstw. Zmiana miejsca poboru akcyzy może spowodować to, że wytwórcy nie zmienią cen. Sprzedawcy przeniosą akcyzę automatycznie i ceny wzrosną. Mogą temu w pewien sposób przeciwdziałać „klauzule akcyzowe" w umowach przedsiębiorstw energetycznych z klientami. Wydaje się jednak, że stawka akcyzy powinna być zmniejszona. Pamiętajmy, że została wprowadzona kiedyś jako rozwiązanie doraźne. Takie rozwiązania utrzymują się jednak w Polsce najdłużej. Skutki są widoczne: obciążenia fiskalne na rachunku za energię to 23,4%. To zapewnia Polsce, mówię to z przekąsem, miejsce w czołówce europejskiego rankingu.

Czy wprowadzane są zmiany zasad działania rynku energii elek­trycznej, zmierzające do wzrostu płynności obrotu energią na rynku hurtowym i obiektywizacji wyceny energii elektrycznej?

Wiele się mówi o potrzebie upłynnienia rynku hurtowego, jednak nie widać systemowych działań. Z tego co wiem, operator systemu przesyłowego pracuje nad wdrożeniem kilku zmian w zasadach funkcjonowania rynku, m.in. nad wdrożeniem rynku dnia bieżącego, jednak moim zdaniem konieczne są zasadnicze zmiany samego modelu handlu energią. W obecnym modelu zbyt dużo kosztów wynikających z zakupu energii przez operatora przenoszonych jest przez taryfę przesyłową. Dla obiektywnej wyceny energii jako towaru potrzebny jest wzrost płynności (czyli trwały wzrost obrotów, tak aby możliwy był zakup dużych ilości energii w dowolnym czasie) na zorganizowanych rynkach krótkoterminowych typu giełdowego, a także rozwój handlu produktami pochodnymi (terminowymi). Do niedawna, w warunkach zatwierdzania taryf w obrocie energią, uczestnikom rynku wystarczały kontrakty dwustronne, ponieważ cena w tym segmencie de facto była ustalana administracyjnie. Od kilku miesięcy, wraz ze wzrostem skali zwolnienia z obowiązku zatwierdzania taryf, brak płynnego rynku generującego cenę odniesienia stał się odczuwalny. Trudno też w polskich warunkach o sensowny pomysł na giełdę w sytuacji, gdy na rynku jest ograniczona liczba graczy a jeden z nich ma pozycję wyjściową „veto playera”. Może jednak z czasem giełda znajdzie swoje miejsce w systemie obrotu energią.

W krajach Europy Zachodniej funkcjonuje zamiast taryfy G tak zwany „sprzedawca z urzędu". Czy w naszym kraju nie powin­niśmy dążyć właśnie do takiego modelu rynku?

Tych spraw nie należy mieszać-rolą dyrektywowego „sprzedawcy z urzędu” jest wprawdzie zapewnienie ciągłości dostaw energii po racjonalnej cenie, ale nie ma to bezpośredniego związku z utrzymaniem taryfowania w grupie G czy zwolnieniem z tego obowiązku. W dodatku w Polsce instytucja „sprzedawcy z urzędu” skonstruowana w taki sposób, że ani nie zabezpiecza on ciągłości dostaw (nie realizuje sprzedaży awaryjnej - na wypadek niezawinionej przez odbiorcę utraty sprzedawcy), ani nie gwarantuje racjonalnego poziomu cen (ceny składane w postępowaniu przetargowym muszą bowiem zawierać marżę związaną z oceną ryzyka i to marżę tym wyższą im dłuższy jest okres na jaki wyznaczony ma być „sprzedawca z urzędu”). Sprzedawca z urzędu w ustawie - Prawo energetyczne to sprzedawca świadczący sprzedaż odbiorcom biernym, nie zainteresowanym wyborem sprzedawcy, czyli tzw. sprzedawca „zasiedziały" (ang. default supplier), a nie sprzedawca ostatniej szansy (ang. last resort supplier). Moim zdaniem, konieczna jest jak najszybsza zmiana ustawy w tym zakresie.

Sektor elektroenergetyczny zgłasza swoje zastrzeżenia co do przyznanych limitów na emisje CO2. Czy ceny energii elektrycznej wzrosną gdy elektrownie będą zmuszone do kupowania jedno­stek emisji na wolnym rynku?

Kwestia rozdziału limitów CO2 jest jeszcze sprawą otwartą. Oczywiście w przypadku konieczności zakupu uprawnień koszt ich nabycia wpłynie na cenę energii.

Nie jest również w interesie Europy obniżanie konkurencyjności wobec Stanów Zjednoczonych czy Chin. Tam nie ma „poprawności energetycznej”, nie ma pomysłów typu 3x20.

Czy według Pana jest możliwe spełnienie przez Polskę wymagać 3x20?

Polski nie stać na pakiet 3x20. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że koncepcja ta faworyzuje państwa „starej Unii". Popiera ją np. Francja, której energetyka jest oparta w 85% na atomie, a więc na technologii bezemisyjnej (swoją drogą, kiedy w Polsce doczekamy się pierwszej elektrowni tego typu?). Inne kraje w znacznie większym stopniu niż Polska rozwinęły już OZE. Rola Prezesa URE w zakresie dyskusji na temat pakietu jest ograniczona. Na forum Europejskiego stowarzyszenia regulatorów (ERGEG) sprzeciwiliśmy się jednak zdecydowanie przyjęciu stanowiska popiera­jącego bezwarunkowo pakiet energetyczno - klimatyczny. Pakiet 3x20 z ekonomicznego punktu widzenia nie jest z pewnością w interesie Polski. Skutkiem proponowanego nowego systemu handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych może być nieuzasadnione uprzywilejowanie dużych wytwórców, zakłócenia konkurencji i wreszcie drastyczny wzrost cen energii. Według różnych szacunków wzrost ten może osiągnąć 50 - 70%, czy nawet 100%. Spójrzmy jednak szerzej; nie jest również w interesie Europy obniżanie konkurencyjności wobec Stanów Zjednoczonych czy Chin. Tam nie ma „poprawności energetycznej”, nie ma pomysłów typu 3x20.

Jakie jest Pańskie stanowisko w stosunku do rynku ciepła w Polsce. Ciepłownicy upominają się i zwracają uwagę, iż działają na konkurencyjnym rynku a traktowani są jak monopol?

W przypadku sektora ciepłowniczego trudno mówić o konkurencji po stronie podażowej. Ciepłownictwo wykazuje wiele cech monopolu naturalnego. To co można zrobić w ciepłownictwie to zastanowić się nad modelem regulacji. Regulacja ma charakter kosztowy, myślimy o wprowadzeniu modelu regulacji bodźcowej. Wydaje się możliwe zwolnienie spod regulacji mniejszych elektrociepłowni o mocy do 7,5 MW.

A A+ A++
Drukuj PDF Powiadom
02.06.2008
Tagi: