Up
 
 

Niepokoi nas brak równowagi

Rozmowa z Wiesławem Wójcikiem, wiceprezesem Urzędu Regulacji Energetyki
Marek Paszczela, „Gospodarka Śląska”

W marcu br. rząd zaproponował wyjątkowo krótką, trzytygodniową dyskusję społeczną nad przygotowanym programem dalszego rozwoju i prywatyzacji polskiej energetyki. Rozumiem, że Urząd Regulacji Energetyki (URE) przedstawił swoje uwagi do programu?

URE oczywiście wzięło udział w dyskusji społecznej zaproponowanej przez rząd – o programie dla elektroenergetyki polskiej. Przedstawiliśmy nasze uwagi, natomiast własnego programu z przyczyn oczywistych nie przedstawimy. Uważamy, że leży to w wyłącznych kompetencjach dwóch ministerstw – skarbu państwa i gospodarki. Wychodzimy z założenia, że każdy działa w ramach wyznaczonych mu obowiązków.

Jednak program rządowy wyraźnie wskazuje palcem w kilku punktach wprost na URE. Możemy poznać szczegóły stanowiska URE przekazane rządowi w sprawie programu?

Naszym obowiązkiem ustawowym jest równoważenie interesów zarówno producentów jak i klientów tego sektora gospodarki. Równoważenie rozumiemy jako taki sposób funkcjonowania rynku, który gwarantuje bezpieczeństwo nieprzerwanych dostaw energii dla odbiorców przemysłowych jak i gospodarstw domowych w warunkach konkurencji rynkowej. Z drugiej strony w polu naszych zainteresowań leży troska o należyte przychody finansowe dla producentów energii. Na zaprezentowany w marcu br. program dla sektora patrzymy uważnie, zwracając uwagę, czy nie ma tutaj żadnych zagrożeń dla wprowadzenia konkurencyjnego rynku energii elektrycznej w skali całej Europy. W polskiej ustawie o prawie energetycznym jak i w dyrektywach UE są wyraźnie określone obowiązki dla regulatora rynku. W tym kontekście widzimy, iż we wspomnianym programie bardzo jasno powiedziano jak wyglądać będzie w przyszłym roku struktura organizacyjna sektora energetycznego. Wiadomo kto z kim będzie połączony, wyjaśniono przekonująco przyczyny konsolidacji i zapowiedziano likwidację kontraktów długoterminowych. O wszystkim można dyskutować, ale z wieloma argumentami trzeba się zgodzić. Brakuje jednak, naszym zdaniem, określenia choćby przybliżonego kształtu przyszłej legislacji, której zadaniem byłby zrównoważenie czy zneutralizowanie skutków konsolidacji sektora. To zrównoważenie jest potrzebne, by zrealizować zasadę wprowadzenia konkurencyjności na rynku energetycznym, by odbiorcy energii byli wreszcie nie tylko petentami, ale i partnerami na rynku.

Rozumiem, że URE niepokoi wzrost pozycji monopolistycznej podmiotów energetycznych po ich konsolidacji, nie znajdujący opozycji w mechanizmach kontrolnych?

Muszę powtórzyć, że prezentowany program nie określa niestety jasno kierunków, w których rozwijać się będą kompetencje urzędów regulujących oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a więc organów, które mają zapobiegać i reagować na stosowane po konsolidacji praktyki monopolistyczne. Nie wiemy czy wzmocnienie kompetencji tych urzędów będzie miało miejsce i kiedy nastąpi. Proces konsolidacji po przyjęciu programu może być zakończony do końca tego roku. Natomiast już dziś wiadomo, że kompleksowej nowelizacji prawa energetycznego do końca roku przeprowadzić się nie da. Ministerstwo zapowiedziało szybką publikację Białej Księgi prawa energetycznego i rozpoczęcie dyskusji nad kształtem nowelizacji, jednak to wymaga czasu i będzie opóźnione w stosunku do nowej sytuacji na rynku po budowie dużych koncernów.

Czy założenie nowego programu dotyczące odebrania URE prawa do zatwierdzania taryf energetycznych na rzecz ich śledzenia i kontrolowania to nie jest czasem „wybicie zębów” URE w kontaktach z wytwórcami?

To nie jest problem regulatora (czyli URE – red.), to jest problem odbiorcy energii. My w URE stoimy na stanowisku i mamy na to poważne argumenty, że łatwiej jest zatwierdzać taryfę przed wejściem jej w życie, niż kontrolować po fakcie jej funkcjonowanie. Jest bardzo mało prawdopodobne, iż w przypadku ewentualnego zawyżania cen uda się skutecznie ten fakt zablokować. Potwierdza to już dotychczasowa praktyka znowelizowanego art. 47 prawa energetycznego. Na jego mocy w przypadku sporu prezesa URE z przedsiębiorstwem-wytwórcą, który odwołuje się od decyzji URE, do czasu rozstrzygnięcia sporu spółka ma prawo stosować zakwestionowaną taryfę. Jest to istotne wzmocnienie pozycji wytwórcy na rynku. Samo odwołanie się do sądu daje więc możliwość firmom energetycznym uniknięcia kontroli. Nowy program ten proces tylko pogłębia. Pół biedy, gdyby nasze sądownictwo gospodarcze w zakresie energetyki było sprawniejsze. Niestety tak nie jest, a czas rozpatrywania skarg i odwołań przeciąga się. Jest to kolejne rozwiązanie korzystne dla sektora natomiast niekoniecznie dla odbiorców.

Są zastrzeżenia, że prezes URE jest mało skuteczny. Proszą jednak zauważyć, że w niemniejszym stopniu narzekają na nas przedsiębiorstwa energetyczne. W okresie 6 lat regulacji, taryfy przedsiębiorstw elektroenergetycznych (ich łączna skumulowana wartość) zostały ograniczone o 7 mld złotych w stosunku do przedłożonych wniosków. A więc przedsiębiorstwa dostały mniej, aniżeli to sobie zaplanowały. Stąd ich niezadowolenie i próba przejścia na inne rozwiązanie.

A zatem zapowiedź opublikowania Białej Księgi niesie szansę na otwartą i przejrzystą dyskusję nad nowym modelem funkcjonowania energetyki w naszym kraju.

Tak. Warto się tej debacie przyglądać i przysłuchiwać. Ta otwartość nam się bardzo podoba, ponieważ my nie mamy nic do ukrycia, podczas gdy sektor ma. Będzie więc miało miejsce ważenie racji przy podniesionej kurtynie.

Dziękuję za rozmowę.

A A+ A++
Drukuj PDF Powiadom
12.05.2006
Tagi: