Up
 
 

Wyjaśnienie Prezesa URE do artykułu "Przepłacamy za gaz", zamieszczonego w "Życiu Warszawy" z dnia 25-26 czerwca br.

Warszawa, 8 lipca 2005 roku
PREZES
URZĘDU REGULACJI ENERGETYKI

Pan Andrzej Załucki
Redaktor Naczelny
"Życie Warszawy"


Szanowny Panie Redaktorze,

Postanowiłem zareagować na artykuł "Przepłacamy za gaz" autorstwa redaktora Henryka A. Sadowskiego zamieszczony w "Życiu Warszawy" z dnia 25-26 czerwca br., gdyż podane informacje uważam za nierzetelne, a wypowiedzi Piotra Woźniaka, byłego wiceprezesa PGNiG, za tendencyjne.

Moje zaskoczenie wywołało przede wszystkim stwierdzenie p. Woźniaka, którego zdaniem ceny gazu ziemnego były "za wysokie już w ubiegłym roku". Jest to szczególnie niezrozumiałe, gdy weźmie się pod uwagę zaprezentowane przez niego poglądy podczas II Kongresu "Nowego Przemysłu" w dniu 7 czerwca br., gdzie p. Woźniak - występujący w roli eksperta ds. gazownictwa - miał zgoła odmienną opinię, wskazując wręcz na niskie ceny tego nośnika energii dla małych odbiorców oraz na negatywne skutki ich subsydiowania przez ceny stosowane wobec odbiorców dużych.

Korzystając z okazji chętnie przypomnę, iż p. Woźniak - jeszcze jako wiceprezes PGNiG - złożył w marcu 2001 r. do Urzędu Regulacji Energetyki wniosek o korektę taryfy dla paliw gazowych na wskutek wzrostu cen produktów ropopochodnych na świecie, a warto zauważyć, iż w 2001 r. cena ropy kształtowała się od 22,7 USD do 25,8 USD za baryłkę, podczas gdy dzisiaj przekracza już 60 USD. Taryfa, o której mowa weszła w życie 15 marca 2001 r., a jej średni wzrost wyniósł 16,3%. Sytuacja była zatem analogiczna do zaistniałej obecnie, zmienił się jedynie punkt widzenia byłego wiceprezesa.

Wypowiedzi p. Woźniaka dla "Życia Warszawy" wywołują moje szczere zdziwienie tym bardziej, że jako były wiceprezes PGNiG S.A. z pewnością wie on, iż ceny dostaw gazu dla odbiorców indywidualnych wciąż nie odpowiadają ponoszonym kosztom. Za kadencji p. Woźniaka ceny te były bowiem o 40% niższe od cen w pełni pokrywających koszty uzasadnione i pozwalających na realizację marży związanej z ryzykiem prowadzonej działalności obrotu. Wprowadzone regulacje prawne - chroniące interesy odbiorców subsydiowanych, którymi są odbiorcy indywidualni - poprzez przyzwolenie na jedynie stopniowe eliminowanie subsydiowania skrośnego między grupami odbiorców sprawiały, iż ceny od tego czasu rosły znacznie wolniej niż wynikałoby to z kosztów.

Nie sposób także zaakceptować opinii, że wysoki zysk netto PGNiG uzyskał właśnie dzięki wyśrubowanym cenom gazu. Nic bardziej mylnego, bowiem swój duży zysk firma zawdzięcza głównie korzystnemu kursowi amerykańskiej waluty. Trudno nie zauważyć, że ceny paliw gazowych zatwierdzone przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki 15 września 2003 r. i obowiązujące przez cały 2004 r. ustalone były przy kursie dolara na poziomie 3,9 zł/USD, podczas gdy rzeczywisty średni kurs dolara za ten rok wyniósł 3,65 zł/USD. Podobną tendencję wykazał kurs euro, który z kolei miał decydujący wpływ na poziom kosztów finansowych (większość pożyczek zaciągnięta została w tej właśnie walucie), powodując tym samym wzrost - w stosunku do założeń - wyniku finansowego PGNiG. Nie można także zapominać, iż znaczącą pozycję w przychodach PGNiG zajmuje działalność związana z wydobyciem i sprzedażą ropy naftowej, dla której koniunktura w 2004 r. była wyjątkowo korzystna.

Nie mogę także zgodzić się z Robertem Gwiazdowskim, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, w kwestii tzw. parapodatku, a więc dywidendy wypłacanej akcjonariuszowi spółki - w tym wypadku państwu. Ponieważ konkretne przyczyny, dla których PGNiG osiągnęło tak dobre wyniki finansowe zostały przedstawione powyżej, snucie teorii spiskowych uważam za bezpodstawne. Przypomnę jedynie, iż Prezes Urzędu Regulacji Energetyki został powołany w celu równoważenia interesów przedsiębiorstw energetycznych oraz odbiorców paliw i energii, a nie w celu realizacji przedsięwzięć mających na celu zwiększanie przychodów budżetowych państwa.

Na koniec, informuję iż korekty cen gazu jako towaru, które miały miejsce w dniu 1 stycznia 2005 r. oraz 1 lipca 2005 r. nie stanowią nowych kosztów przekształceń (wyodrębnienia spółki przesyłowej), jak to sugeruje Piotr Woźniak we wspomnianym już artykule. Są one następstwem wzrostu cen zakupu gazu wysokometanowego za granicą, a te z kolei kształtowane są na podstawie formuł cenowych ściśle powiązanych z cenami produktów ropopochodnych. Wzrost cen miał by zatem miejsce bez względu na fakt wydzielenia z PGNiG spółki PGNiG-Przesył.

Licząc na Pańskie zrozumienie i przychylność w tej delikatnej sprawie, wyrażam głęboką nadzieję na pozytywne ustosunkowanie się do mojej prośby o umieszczenie powyższych wyjaśnień w "Życiu Warszawy", tak by wszyscy odbiorcy mieli możliwość zapoznania się z opinią Regulatora rynku energii.

Z poważaniem

Prezes

Urzędu Regulacji Energetyki

/-/

dr Leszek Juchniewicz



A A+ A++
Drukuj PDF Powiadom
Data publikacji : 13.07.2005